10 kluczowych postaci historycznych, które wywarły największy wpływ na losy Brazylii
(cykl w rozbudowie)
10 kluczowych postaci historycznych, które wywarły największy wpływ na losy Brazylii
(cykl w rozbudowie)
Dom Pedro de Alcântara
z dynastii Bragança
Kurierzy pędzący z Rio de Janeiro do São Paulo nie spodziewali się, że wiadomości, które wieźli, staną się częścią jednego z najsłynniejszych momentów historii Brazylii. 7 września 1822 roku niespełna dwudziestoczteroletni młodzieniec, wściekły na poniżające żądania płynące z Lizbony, zerwał z kapelusza czerwono-niebieskie wstęgi symbolizujące jego związki z portugalskimi Kortezami, uniósł wysoko miecz i wykrzyknął słowa, które zmieniły bieg historii Nowego Świata: „Independência ou Morte!” (Niepodległość lub Śmierć!). Tym młodzieńcem był Dom Pedro de Alcântara z dynastii Bragança. Dla Brazylijczyków stał się Pedro I – pierwszym cesarzem Brazylii i późniejszym «Wieczystym Obrońcą Brazylii. Dla Portugalczyków – Pedro IV, królem, który rzucił własną koronę na szalę wojny domowej w obronie konstytucjonalizmu.
Postać Pedro I wymyka się prostym ocenom historycznym. Był człowiekiem pełnym sprzeczności: monarchą przywiązanym do idei konstytucjonalizmu, ale jednocześnie przekonanym o szerokich prerogatywach władcy , porywczym żołnierzem o wrażliwej duszy kompozytora, monarchą, który potrafił pisać nowoczesne konstytucje, a zarazem rządzić za pomocą osobistych kaprysów. Jego życie, spędzone w nieustannym rozdarciu między Europą a Ameryką Południową, to fascynująca kronika narodzin nowoczesnego państwa brazylijskiego oraz schyłku absolutystycznego porządku na Starym Kontynencie.
Ucieczka z Lizbony i dzieciństwo w tropikach
Aby zrozumieć fenomen Pedro I, należy cofnąć się do listopada 1807 roku. Wojska napoleońskie pod wodzą generała Junota maszerowały na Lizbonę, zmuszając portugalski dwór królewski do podjęcia bezprecedensowej decyzji. Pod osłoną brytyjskiej floty cała rodzina królewska wraz z tysiącami dworzan i urzędników wsiadła na okręty, przenosząc stolicę imperium z Europy do zamorskiej kolonii – Brazylii. Wśród uciekinierów znajdował się dziewięcioletni Pedro, urodzony w pałacu Queluz pod Lizboną syn księcia Jana (późniejszego króla Jana VI) i hiszpańskiej infantki Karloty Joanny.
Podróż przez Atlantyk trwała ponad dwa miesiące i dla młodego księcia okazała się doświadczeniem formacyjnym. Gdy w marcu 1808 roku dwór osiadł w Rio de Janeiro, Pedro zderzył się z rzeczywistością skrajnie odmienną od europejskiej. Zamiast sztywnych ram portugalskiej etykiety pałacowej zyskał przestrzeń, egzotyczną przyrodę i wolność, która ukształtowała jego niespokojny charakter. Choć jego edukacja formalna była chaotyczna, młody książę odznaczał się nieprzeciętną inteligencją fizyczną i artystyczną. Stał się doskonałym jeźdźcem, potrafił pracować w warsztacie stolarskim, a jego pasją okazała się muzyka – grał na kilku instrumentach i komponował utwory religijne oraz patriotyczne (to on napisał muzykę do późniejszego hymnu niepodległości Brazylii).
Dorastanie w Rio de Janeiro zbliżyło go do lokalnej ludności. W przeciwieństwie do swojego ojca, zalęknionego i wiecznie niezdecydowanego Jana VI, Pedro z łatwością nawiązywał kontakty z ulicznymi kupcami, stajniami i żołnierzami. Nauczył się rozumieć brazylijską mentalność, co w przyszłości miało okazać się jego największym atutem politycznym.
Architektura buntu: Droga do Ipirangi
W 1815 roku Brazylia przestała być formalnie kolonią, zyskując status równorzędnego królestwa wchodzącego w skład Zjednoczonego Królestwa Portugalii, Brazylii i Algarve. Rio de Janeiro stało się tętniącym życiem centrum politycznym i gospodarczym. Taki stan rzeczy nie podobał się jednak metropolii. Gdy po klęsce Napoleona w Portugalii wybuchła rewolucja liberalna w 1820 roku, Kortezy w Lizbonie zażądały powrotu króla Jana VI do Europy i ponownego sprowadzenia Brazylii do roli podległej kolonii.
Jan VI uległ naciskom i w kwietniu 1821 roku odpłynął do Portugalii. Pozostawił jednak w Rio swojego dwudziestodwuletniego syna jako regenta. Według historycznej anegdoty, król miał szepnąć na pożegnanie synowi: „Pedro, jeśli Brazylia ma się odłączyć, niech zrobi to dla ciebie, który będziesz mnie szanował, a nie dla jakiegoś awanturnika”. Młody regent stanął przed dramatycznym wyborem – pozostać wiernym portugalskim Kortezom, które systematycznie odbierały Brazylii przywileje handlowe i autonomię sądowniczą, czy poprzeć rosnące w siłę brazylijskie stronnictwo niepodległościowe.
Kluczowym momentem okazał się styczeń 1822 roku, znany w historii Brazylii jako „Dia do Fico” (Dzień Pozostania). Lizbona nakazała młodemu regentowi natychmiastowy powrót do Europy. W odpowiedzi na petycję podpisaną przez tysiące mieszkańców Rio de Janeiro, Pedro publicznie ogłosił: „Dla dobra wszystkich i ogólnego szczęścia narodu, jestem gotowy: powiedzcie ludowi, że zostaję”. Była to jawna rebelia przeciwko koronie portugalskiej.
Przez kolejne miesiące napięcie rosło. Wielką rolę u boku Pedra odegrał José Bonifácio de Andrada e Silva, wybitny uczony i mąż stanu, nazywany „Patriarchą Niepodległości”, oraz żona regenta, arcyksiężniczka Maria Leopoldyna Habsburg. To właśnie Leopoldyna, pełniąca obowiązki regenta pod nieobecność męża, podpisała w Rio dokument stwierdzający, że Brazylia nie ma innego wyjścia niż separacja, i wysłała go kurierem do Pedra, który akurat podróżował po prowincji São Paulo.
Gdy listy dotarły do księcia nad brzegami strumienia Ipiranga, Pedro zrozumiał, że mosty zostały spalone. Krzykiem „Niepodległość lub Śmierć” zerwał więzy łączące oba kontynenty. 12 października 1822 roku, w dniu swoich 24. urodzin, został obwołany konstytucyjnym cesarzem Brazylii jako Pedro I, a jego uroczysta koronacja odbyła się 1 grudnia tego samego roku.
Cesarstwo Brazylii: Między konstytucją a autokratyzmem
Narodziny Cesarstwa Brazylii były ewenementem na mapie Ameryki Łacińskiej. Podczas gdy dawne kolonie hiszpańskie pogrążały się w krwawych wojnach domowych i rozpadały na liczne, niestabilne republiki, Brazylia utrzymała jedność terytorialną i stabilność instytucjonalną dzięki monarchii. Sukces ten miał jednak swoją cenę, a rządy Pedra I szybko straciły swój początkowy, miodowy urok.
Młody cesarz był zdeklarowanym zwolennikiem monarchii konstytucyjnej, ale wyobrażał sobie ją w specyficzny sposób. Gdy w 1823 roku Zgromadzenie Konstytucyjne przedstawiło projekt ustawy zasadniczej, która drastycznie ograniczała władzę monarchy na rzecz parlamentu, Pedro poczuł się zagrożony. W listopadzie 1823 roku otoczył budynek parlamentu wojskiem i rozwiązał zgromadzenie, a José Bonifácio skazał na wygnanie.
Zamiast odrzuconego projektu, cesarz powołał specjalną radę, która opracowała nową ustawę. Nadana przez niego w marcu 1824 roku Konstytucja Brazylii była dokumentem paradoksalnym. Z jednej strony gwarantowała wolność religijną, wolność prasy i podstawowe prawa obywatelskie, będąc jedną z najbardziej liberalnych konstytucji tamtych czasów. Z drugiej strony wprowadzała unikalną instytucję tzw. „Władzy Moderującej” (Poder Moderador). Dawała ona cesarzowi prawo do wetowania ustaw, rozwiązywania parlamentu i mianowania senatorów według własnego uznania. Uczyniło to z Pedra I faktycznego arbitra sceny politycznej, co wywołało wściekłość brazylijskich liberałów.
Niezadowolenie społeczne szybko przerodziło się w otwarty opór. W 1824 roku w północno-wschodnich prowincjach wybuchło republikańskie powstanie znane jako Konfederacja Ekwadoru. Pedro I stłumił je z bezwzględną surowością, co nadszarpnęło jego wizerunek jako liberalnego „Oswobodziciela”. Sytuację pogorszyły problemy gospodarcze oraz wybuch wyczerpującej i niepopularnej wojny z Zjednoczonymi Prowincjami Rio de la Plata o kontrolę nad Prowincją Cisplatyna (dzisiejszy Urugwaj). Wojna zakończyła się w 1828 roku mediacją brytyjską i utratą prowincji, co uznano w Rio za prestiżową klęskę cesarza.
Cienie w pałacu: Skandale i strata Leopoldyny
Politycznym błędom Pedra I towarzyszyły kryzysy w życiu prywatnym, które miały bezpośredni wpływ na nastroje społeczne. Choć cesarz szczerze szanował swoją żonę, inteligentną i powszechnie lubianą Marię Leopoldynę, nie potrafił dochować jej wierności. Jego płomienny i publiczny romans z Domitilą de Castro, którą mianował markizą Santos, stał się źródłem wielkiego skandalu na dworze.
Domitila została oficjalną damą dworu cesarzowej, co było dla Leopoldyny głębokim upokorzeniem. Kiedy w grudniu 1826 roku ciężarna cesarzowa zmarła w wyniku komplikacji i depresji, ulica Rio de Janeiro jednoznacznie obwiniła Pedra i jego kochankę o doprowadzenie uwielbianej monarchini do grobu. W mieście wybuchły zamieszki. Zrozpaczony cesarz, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, odprawił markizę Santos z dworu i zaczął szukać nowej żony w Europie. Zadanie to nie było łatwe ze względu na jego fatalną reputację kobieciarza, jednak w 1829 roku poślubił młodą, bawarską księżniczkę Amelię de Beauharnais, która zdołała zaprowadzić ład w pałacowych korytarzach. Było już jednak za późno na odbudowanie zaufania Brazylijczyków.
Abdykacja i powrót do korzeni
Pod koniec lat 20. XIX wieku Pedro I znalazł się w politycznym potrzasku. Brazylijska elita oskarżała go o to, że w sercu nadal pozostaje Portugalczykiem i bardziej dba o interesy swojej dawnej ojczyzny niż o nowo powstałe cesarstwo. Obawy te nie były bezpodstawne. Po śmierci Jana VI w 1826 roku Pedro został formalnie ogłoszony królem Portugalii jako Pedro IV. Wiedząc, że nie da się połączyć obu koron, abdykował na rzecz swojej kilkuletniej córki Marii da Glória (Marii II), pod warunkiem, że poślubi ona jego młodszego brata, Miguela, który miał pełnić funkcję regenta.
Miguel jednak zdradził brata. Po przybyciu do Lizbony obalił młodą królową, ogłosił się królem absolutnym i rozpoczął krwawe prześladowania liberałów. Pedro I nie mógł znieść myśli, że jego dziedzictwo w Europie zostało zniszczone przez absolutystyczną tyranię brata. Jego uwaga coraz częściej uciekała w stronę Lizbony, co potęgowało wściekłość opozycji w Rio de Janeiro.
Źródła: